Tym razem krótka relacja z podróży do Maroka… no może nie do końca taka krótka - 87 zdjęć z ponad 1000 zrobionych. Materiał mocno zróżnicowany pod względem technicznym, na co wpływ miał głównie sprzęt zabrany ze sobą - sprzęt de facto amatorski. Warunki w jakich podróżowaliśmy były dość ekstremalne, dlatego d700 i najlepsze szkiełka zostawiłem w domu. Wziąłem natomiast d80 - cyfrę, która obecnie można kupić za grosze oraz wysłużonego analogowego Nikona FM - moja trzecia miłość (pierwsza nie ma nic wspólnego ze sprzętem fotograficznym, druga to Hasselblad 500c:)). Do tego trzy stałki: 24/2.8, 50/1.8, 105/2.5 i wsparcie Ani z kolejnym Nikonem FM z drugiej flanki:) Filmy nawijane na analogi różne, od superii przez hp5 po pro400h:) Teraz kilka słów o samym wyjeździe. Do Maroka poleciałem wraz z Anią (wprawne oko wypatrzy Anię na kilku fotografiach) 01.02.2010, powrót nastąpił 19.02.2010. Był to nasz pierwszy wspólny wyjazd do Afryki (skoro tak piszę, to zakładam, że nie ostatni). W samym Maroku zrobiliśmy ponad 2000 km. nocując w tanich hotelach (od 7,-/os.) oraz u ludzi poznanych przez internet. Jak stwierdziła pewna osoba: generalnie wyjazd należy zaliczyć do udanych, czego świadectwem niech będą poniższe fotografie, które są naszym wspólnym tworem:)
PS - Napiszę jeszcze do jakich konkluzji dzięki podróży doszedłem:
- Wszyscy Marokańczycy są mili, nawet Ci, którzy nie są - ponieważ chcą pieniądze.
- Toma Waits’a zawsze słucha się dobrze, na pustyni słucha sie Go wyjątkowo dobrze.
- Dwie noce na lotnisku we Frankfurcie (gdy się ma odpowiednie towarzystwo) to pikuś.





















































































Krzysztof Baranowski
34 comments
linkuj posta wyślij znajomym